„To Polacy kradną!” czyli o tym, co słyszy typowa Polka w Niemczech

 

źródło: http://cos.h-cdn.co/assets/16/31/1470172899-hell.gif

Pusta w środku kawiarnia. Ja kelnerka na pełnym tarasie gości. Stoję przy drugim stoliku, podaję półwytrawnego szampana  dystyngowanej szatynce. Zamieniamy parę słów, ona dziękuje mi, że chociaż już powinniśmy zamykać, udało jej się jeszcze zamówić. Gdy nalałam jej i jej mężowi po lampce, z tarasu miałam idealny widok na środek. Tuż przed zapleczem, które oddzielone jest jedną salą dostrzegłam parę. Mężczyznę i kobietę, około pięćdziesiątki, dziwnie rozglądających się. Dziwnie – jak dla kogo. W kawiarni, w której pracuję, zazwyczaj ten „szukający typ gości” związany jest z jedną sprawą – poszukiwaniem toalety. A że obiekt mojej pracy mieści się na liście Światowego Dziedzictwa Unesco, że pracuję w kawiarni pałacowej i również przez to, że w naszej kawiarni toalety nie ma, za to tuż za windą jest jedna – męska i odpowiednio nad nią, ale piętro wyżej –damska, średnio pięćdziesiąt razy dziennie odpowiadam na pytanie o toaletę po polsku i po niemiecku. Osoby, które kroczą w jedną stronę i drugą od razu, rzucają się w oczy, dlatego często podpytuję (ale nie w sposób nachalny), dość dyskretnie, czy czegoś szukają lub czy mogę jakoś pomóc. I w tym przypadku ruszyłam do pary, choć niecodziennie ludzie wchodzą nam na zamkniętą salę i to jeszcze są metr od zaplecza… Ruszyłam i spytałam , czy mogę jakoś pomóc, czy czegoś szukają i dodałam, że zmierzają w kierunku naszego zaplecza.

Pani obróciła się błyskawicznie, pan bez odpowiedzi wyszedł z sali, zostawiwszy partnerkę. Pani stwierdziła, że chcieli tylko popatrzeć i oczywiście niczego nie chcieli ukraść.  Odpowiedziałam, że oczywiście, spokojnie i że ta sytuacja szukania jest dość częsta i dla mnie oczywista. Pani wyszła i myślałam, że całe zdarzenie nie wniesie nic większego do mojego życia zawodowego. Wróciłam do swoich obowiązków, podeszłam do teki, by wziąć mój bloczek i ruszyłam do kolejnej pary na tarasie. Idę… aż tu nagle w progach kawiarni znowu pojawiła się pani od zaplecza! Już od wejścia pytania mnie, czy jestem Polką. Z dumą odpowiadam, że tak. Często ludzie są po prostu ciekawi, co młoda Polka robi w niemieckiej kawiarni. Przecież słyniemy z pracowitości, do tej pory spotkałam się tylko z uznaniem w oczach Niemców, choćby ze względu na poziom języka… A tu pani wyskakuje mi z informacją, że co jak co, ale to Polacy kradną!

I co opowiedzieć takiej pani, która nawet nie spróbowała pysznego ciasta ani nie napiła się aromatycznej kawy? Tylko przyszła, popatrzyła, jeszcze rasistowsko pokazała swoją… wyższość? Odpowiedziałam, że każdy człowiek jest inny i że ja z pewnością nie kradnę.

Moja koleżanka stwierdziła potem, że po paru znanych nam sytuacjach mogłam jej odpowiedzieć, że Niemcy też kradną… Stereotypy. Jak je zwalczyć?

Wiem, że w czasie kiedy sama bałam się jechać do Berlina z obawy przed zamachem, a raczej z obawy przed uchodźcami, ciężko jest mi robić z siebie aniołka. Jednak strach, kiedy nie mówię o tym każdemu napotkanemu uchodźcy o tym, że się go boję, a reakcja pani… której trzy minuty zajęło wymyślenie zdania o tym, że to przecież Polacy kradną… Brak mi słów. Naprawdę po dzisiejszym dniu po prostu mnie zatkało.

A Wy? Co myślicie? Czy Polacy aż tak kradną? Może tylko ja nie zwijam aut napotkanym w kawiarni ludziom? ;)

Każdy człowiek jest inny, ta sytuacja tak dała mi dziś do myślenia, że aż mam wyrzuty sumienia, że bałam się jechać do tego Berlina z troski przed uchodźcami. Dziś sama poczułam się jak ktoś z gorszej półki. Dobrze, że nie chciałam tej nietuzinkowej pani przypomnieć o Auschwitz. Ale jednak Polak, jak to Polak, może i wg Niemców kradnie, wg Polaków kulturkę osobistą posiadać musi!

2 Komentarze

  1. jestem w lekkim szoku,powiem szczerze,ale nie powinnaś czuć się gorsza,to po prostu ta pani miała chyba braki w kulturze osobistej i była zdecydowanie mało taktowna,skoro nie znając kogoś wygłasza takie sądy i szerzy krzywdzące uogólnienia… ja pracuję z niemieckimi klientami na co dzień i powiem tak – gdy się poznamy,traktują mnie jak dobrą znajomą,są bardzo mili i nierzadko utrzymujemy nawet kontakty poza pracą. wyjątkiem są Bawarczycy,którzy mimo że są mili,zawsze budują dystans i poza relację służbowe pan-pani nigdy się z nimi nie wychodzi. ale zanim się poznamy,BYWA,że mają o nas.Polakach,nie za dobre zdanie i ciężko ich przekonać do współpracy-nie wierzą,że potrafimy dać jakość i serwis na najwyższym europejskim poziomie,bez kombinowania i bez ściemy. w sumie patrząc na standard obsługi w wielu polskich firmach często im się nie dziwię,ale fakt,że często skreślają nas już na starcie,tylko dlatego,że jesteśmy z Polski,bywa bardzo krzywdzący i niesprawiedliwy.

Odpowiedz na „pacjentkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.