Sposób na telemarketera

źródło: www.callboxinc.com

Piątek. Uroczy pierwszy dzień po Świętach, kiedy człowiek chce jeszcze odpocząć, nacieszyć się tyloma wolnymi dniami i pięknym słońca za oknem. Piątkową sielankę, czyli chodzenie w pidżamie o dziesiątej i picie kakao, przerwał mi telefon stacjonarny:

„Dzień dobry, z tej strony (już nawet nie pamiętam kto)” – pani telemarketerka trajkotała jak katarynka. „Chciałabym zaprosić panią na pokaz garnków połączony z pokazem zdrowej kuchni…(tu pani nieustannie trajkocze)”. A przecież trzeba być życzliwym, więc co zrobiłam? Uprzejmie wcięłam się w tę paplaninę: „Dziękuję za zaproszenie, ale nie chodzimy na takie pokazy” – szczerze mówiąc, ta prawdziwsza prawda brzmiałaby: „Już nie”.

Na pierwszy pokaz zdrowej pościeli zaciągnęła mnie babcia, miałam wtedy 14 lat i idąc na pokaz, liczyłam chyba najbardziej na pana komika, który z magicznego kapelusza będzie wyciągał wszystkie poduszki i materace. Komika we we fraku i z kapeluszem nie było, był jakiś przedstawiciel, który w każdym zdaniu mówił: „Szanowni państwo!” lub „Drodzy państwo!”. Na drugi pokaz trafiłam przypadkowo w te wakacje, kiedyś pisałam o tym w poście, a poszłam tylko ze względu na występ Jerzego Kryszaka. Czekało mnie jedno wielkie rozczarowanie, występ był bardzo krótki, natomiast pokaz pełen słów „super”, „najlepszy” ciągnął się w nieskończoność. Ale wróćmy do rozmowy z telemarketerką, której chyba podniosłam ciśnienie:

- Ale czy nie sądzi pani, że zdrowie jest w życiu najważniejsze? – zapytała.

- Owszem, a czy nie sądzi pani, że nie można komuś narzucać pójścia na taki pokaz? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.

- Ale nikt tu pani niczego nie narzuca! – obruszyła się biedna pani telemarketerka. Ton jej głosu dał mi powód, by po spokojnie przeżytych Świętach, trwać w nastroju miłości i dobroci do bliźniego, nawet jeśli jest on okropnym telemarketerem, który jak pijawka przyssał się do nas i nie chce odczepić.

- Dlatego uprzejmie dziękuję i życzę pani szczęśliwego… – zaczęłam, ale nie było mi dane dokończyć. Pani telemarketerka odłożyła słuchawkę.

Mała rzecz, a cieszy, bo tę rozmowę (siłą spokoju) to ja wygrałam. Rozumiem, że praca telemarketera nie należy do łatwiejszych, ale sami ją sobie wybrali. Gdybym była telemarketerką, zaczęłabym od używania mózgu, a nie tylko zbędnego trajkotania, pełnego błędów. Telemarketerów kiedyś spławiałam zdaniem, że jestem niepełnoletnia i nie jestem osobą decyzyjną. Niestety wtedy i tak pytali, kiedy ktoś dorosły będzie w domu i chcieli najchętniej poznać konkretną godzinę.

Dobrym rozwiązaniem, które zniechęci telemarketera jest też wytknięcie mu podstawowych błędów polonistycznych. „Proszę panią” zamiast „proszę pani” działa na mnie jak płachta na byka, dlatego chętnie pouczam telemarketerów. Skoro już dzwonią do ludzi przez cały dzień, niech ich język nie razi.

Telemarketerów przeprowadzających sondę toleruję, jednak tych od pokazów staram się jak najszybciej odprawić. Z drugiej strony, to chyba my robimy im przysługę, ucinając rozmowę, jeśli nie jesteśmy ofertą zainteresowani, prawda? Być może następna osoba będzie chciała wybrać się na jakiś pokaz. Z drugiej strony może warto jest stosować się do optymistycznej zasady „Szanuj telemarketera swego, mogłeś mieć gorszego”?

I tak kończę ten wpis, życząc, by telemarketerzy na jakich traficie, potrafili mówić poprawnie po polsku i szybko dawali Wam spokój, nie zadając zbędnych pytań i nie marnując Waszego czasu! Bo przecież życie jest zbyt krótkie, żeby kłócić się z telemarketerem ;)

29 Komentarze

  1. Kiedyś trafiłam na taką natrętliwą kobietę -.- rozmawialam z nią 15 minutach, po czym się rozłączyłam. Chciała mi wepchnąć zestaw eleganckich noży, jak ha nie cierpie, kiedy czekam na wazny telefon a tu telemarketarka.

  2. Biedni są ci telemarketerzy, bo nikt ich nie lubi. Ale trzeba przyznać, że czasami są nieźli ze swoim gadanym. ;)
    Kiedyś oglądałam wywiad z telemarketerami i opowiadali między innymi o tym, jak ludzie ich wyzywają. W sumie to szkoda mi się ich zrobiło, w końcu to ich praca. No, ale też nie lubię jak do mnie dzwonią. :)

  3. Ja tym ludziom pracy współczuję, bo jest ona bardzo niewdzięczna, ale czasami to jest przesada. Zapraszają mnie na badania całego organizmu dla osób powyżej 50 roku życia i robią to w takim tempie, że nie jestem im w stanie wytłumaczyć, że się nie łapię, albo dziekuje grzecznie gdy zapraszają na pokaz a Ci swoje a dlaczego? A może jednak? I człowiek sie wkurza niepotrzebne. Nie wiem czy jest jakiś dobry i kulturalny sposób na konczenie takich rozmów, czasem po prostu musimy wysłuchać przejść przez grad pytań i dopiero wtedy cieszyć się spokojem. Pozdrawiam :)

  4. Poczciwy człowiek telemarketerem być nie może. Moja przyjaciółka załamana szalejącym bezrobociem zaczęła właśnie taką pracę, po 4 miesiącach zrezygnowała. Ludzie są bezlitośni, ale jest też druga strona medalu. Przyjaciółka zwierzała mi się ” Ewa, ja tych ludzi po prostu oszukuję, ja nie mogę tam pracować”. Ja sama nienawidzę jak ktoś dzwoni o najmniej odpowiedniej porze i zaprasza mnie na jakieś cuda na kiju. Tym bardziej, że na tych pokazach produkty wcale nie są „najlepsze” i „super”. Często to zwykły badziew.

  5. Zazwyczaj tez szybko kończyłam rozmowę z telemarketerem i wyjątek robiłam li i jedynie dla sondy. Ale i to do czasu, gdy pewnego pieknego dnia zadzwonila pani o milym głosie i oznajmiła, ze paręnaście dni temu wzielam udzial w sondzie na temat zdrowia i zostalam wylosowana jako odbiorca nagrody. Wystarczy tylko, że przyjdę na spotkanie i tam będę mogla nie tylko odebrać wspaniala nagrodę (zestaw desek), ale również dowiedzieć sie jak właściwie zadbać o zdrowie. I zakonczyla ten expresowy monolog pytaniem:”przyzna pani, że to wspaniała wiadomość?”. Nie przyznałam. Szybko się pożegnałam. Po tej rozmowie juz na samym wstepie dziękuję wszystkim telemarketerom.O ile dopuszczą mnie do głosu.

  6. jejku!, jak ja to dobrze znam haha! kiedyś babcia też poszła na pokaz jakiejś zdrowej pościeli, a potem to nawet zaczęli ją nachodzić cały czas w domu hah, oczywiście coś tam zawsze kupi, bo niby ta pościel ,i coś tam jeszcze, nie jest taka zła, ale i tak za nią nie przepadam, bo jest robiona z owcy, a ja nie lubię takiego zapachu. nie zapomnę jednak jak pojechałam kiedyś z ciocią na pokaz garnków i „zdrowej kuchni” , której tam wcale nie było, bo tylko gadali o tych garnkach. Ciocia, tak jak ja, nie cierpi siedzieć na takich pokazach, dlatego szybko się stamtąd zmyłyśmy, zwłaszcza, że miało to trwać jakieś 5 godzin! Nienawidzę takich telemarketerek, ani żadnych takich pokazów =.=”

  7. Mój odwieczny tekst – ” Nie przyjmuję zaproszeń od nieznajomych” a potem cisza i długo,długo nic. :)

  8. Och nie znoszę siedzieć w domu w dzień, bo wydzwaniają po trzy razy dziennie. Mówisz im, że cię to nie interesuje, a oni dalej swoje. Kiedy już ich przekonasz co drugi odkłada słuchawkę… Skoro już się ruszyłam i nie walnęłam słuchawką, to mogli by się chociaż odnosić kulturalnie, a nie jak często zdarza się im nawet krzyczeć: „Jak to!? Nie obchodzi pani zdrowie?!” Niczym w Ferdydurke. Jak nie zachwyca, jak zachwyca.

  9. Telemarketerzy potrafią bardzo zdenerwować jednak ja nie zwracam na nich zbytniej uwagi. Oni są jak jehowi, trzeba ich przeboleć i nie przejmować się za bardzo. Pozdrawiam

  10. Niestety byłam swego czasu zmuszona do pracy, polegającej na zapraszaniu ludzi na spotkania „prozdrowotne”. Wytrzymałam niecałe pół roku. Trudno jest robić coś, w czego sens zupełnie się nie wierzy… :) Zazwyczaj żal mi było samej siebie, jednak czasem też ludzi, którzy godzili się tracić czas i pieniądze na takich spędach.
    Co do „używania mózgu” – dostaje się skrypt rozmowy, naszpikowany pytaniami, sugerującymi odpowiedź, którego trzeba się trzymać :) Jasne, że nie usprawiedliwia to używania form typu „proszę panią”, jednak niektóre teksty już same z siebie brzmią, jakby przygotowywał je ktoś ułomny.
    I jeśli telemarketer powie Wam, że rozmowa nie jest nagrywana… nie wierzcie mu ;)

  11. Ja miałam ostatnio nawał telemarketerów. 2 w jednym dniu.
    Pierwsza w sprawie telefonu na kartę. Powiedziałam że się zastanowię i zadzwoniła na drugi dzień ale się nie zdecydowałam, namawiała, gadała ale nie!
    Następna zadzwoniła w sprawie proszku do prania. Gadała i gadała nie dała dojść do słowa i się rozłączyłam. Nie chciało mi się jej słuchać i odmawiać a ona by jeszcze bardziej się nakręciła. Nie zadzwoniła już. Trochę nie ładnie ale jak nie słucha co się do niej chce powiedzieć nie dopuszcza do głosu to i ja jej nie chcę słuchać

  12. Dopiero teraz udało mi się tu dotrzeć.
    Nie znoszę telemerketerów. Po prostu nie odbieram telefonów, gdy dzwoni numer zastrzeżony.
    Duzo zdrowia, radości oraz pomyślności w życiu osobistym życzę na ten Nowy Rok.
    Pozdrawiam gorąco :)

  13. Ja zawsze im mówię, że mam doła, kryzys mnie złapał czy coś. Wtedy albo ja się rozłączam albo oni. Ja rozumiem. Taka praca, ale nie lubię jak ktoś mi nadaje i nadaje i nadaje przez telefon. Dramat. Pozdrawiam.

  14. Jak do mnie dzwoni jakiś naciągacz z super, extra ofertą, od razu jakimś dziwnym trafem coś przerywa i tracę zasięg ;-)

    P.S. Wszystkiego pięknego w Nowym Roku 2014 ! ;)

  15. Czytając wasze posty jako telemarketer dochodzę do wniosku że z góry macie wygórowane zdanie o nas….
    Naszą pracą jest dzwonienie i przedstawianie wam naszej oferty czy wy to wysłuchacie i was to zainteresuję to wasza sprawa.
    Ja sprzedaje korzystne warunki w sieci kom. akurat i powiem wam że jest trudno rozmawiać z ludźmi którzy są bez obrazy ( uparci ) na nowe możliwości zyskania czegoś lepszego…
    Jak podpiszą umowę to dla nas jest to radość na sali … Trafiłem na klientów że podczas podpisywania i podsumowania oferty mówili jak mnie oszukasz to cie znajdę i zapi**** . Albo kur** nienawidzę waszej sieci i takich pojeb*** konsultantów jeszcze raz zadzwonisz to cie znajdę i pożałujesz że się urodziłeś…
    Dla waszej wiadomości rynek i gospodarka kręci się dzięki takim konsultantom i sprzedawcą… Zanim coś powiecie to poczytajcie na temat sprzedawców i co oni znaczą dla rynku i gospodarki…
    I sami spróbujcie swoich sił jako telemarketerzy i dopiero się wypowiadajcie bo tylko widzicie jedną stronę medalu jako klient

    • fakt, że może jesteśmy uprzedzeni itd ale czasami na prawdę to jest irytujące. gdybym czegoś potrzebowała to bym na pewno zgłosiła się do salonu. wcześniej przeglądając dokładnie ofertę i inne możliwości. a nie tak hop siup od razu.
      inna rzecz, że często proponowane są mi rzeczy zupełnie bez sensu. np brałam nowy telefon na umowę w t-mobile i po jakimś tygodniu dostałam ofertę, żeby podpisać umowę na taki sam telefon tylko że na gorszych warunkach. wiem, że na gorszych bo z ciekawości wypytałam dokładnie. i jak tu się nie zdenerwować?

  16. też kiedyś zbywałam telemarketerów tym, że nie mam 18 lat, ale tak jak piszesz i tak pytali o kogoś dorosłego i dzwonili do skutku.
    teraz, gdy jestem na studiach takie telefony odbieram tylko wtedy, gdy dzwonią do mnie z t-mobile z nową ofertą. jak tylko zaczynają mówię szybko, że mam nowego smartfona, tablet też niedawno kupiłam a i komputer z superszybkim internetem sprawuje się świetnie. takim sposobem wyprzedzam ich wyczerpując potencjalną pulę ich propozycji ;d

  17. Popieram zdanie, ze telemarketer to też człowiek, ale dlaczego budzi mnie telefonem o 10? I dlatego ich nie lubię, a na dodatek to ich „proszę panią”.
    Pozdrawiam

  18. Ale jesteście …
    ~valarmmorghulis
    Gdybym czegoś potrzebowała to bym na pewno zgłosiła się do salonu. wcześniej przeglądając dokładnie ofertę i inne możliwości. a nie tak hop siup od razu.
    Zgadzam się z tym i masz takie prawo , ale jeśli kon. jest wstanie ci opisać ofertę od a do z jasno i możesz mu pomóc w dorobieniu na szkołę to co ci zależy … A co do ostatniej kwestii że dostałaś telefon na gorszych warunkach.. dla wiadomości twojej odsyłasz ofertę z tel. i rezygnujesz powód kon. wprowadził cie w błąd i odwołujesz się do nagrania… Po to rozmowy są nagrane dla twojego bezpieczeństwa i zapewne zostałaś poinformowana o możliwości zrezygnowania z usługi w terminie 10dni od zawarcia umowy jeśli nie zostanie zarejestrowana karta sim?? a jak się odwołasz do nagrania to musisz być tego pewna że kon. cie wprowadził błąd i nie powiedział o wszystkim … To jest też takie nagranie dla naszego bezpieczeństwa by unikać takich nieporozumień ;)

    A mówienie że nie masz 18 lat itp to dla mnie śmieszna zagryzka dzieciaka z przedszkola ( bez obrazy ) , tylko utrudniasz prace nam bo dzwonimy do ciebie jak i innych ludzi z oczekiwaniem że zastaniemy osobę decyzyjną … Krótko nie jestem zainteresowany\a i odkładamy słuchawke a my dajemy status brak rozmowy z klientem bo odmówił takiej rozmowy … i nie musimy odwaniać do was po 100 razy .. Szacunek do drugiego człowieka i jego pracy ;p minimum wystarczy …

    ~miamata

    ale dlaczego budzi mnie telefonem o 10… Zastanów się nad tym chwile.. prace się zaczyna 7 – 8 i nie jesteśmy wróżbitami i nie wiemy że jasny pan śpi po cisieńskiej nocy w pracy czy balandze z wielkim kacem

    • No tak albo może jest po NOCNEJ zmianie i śpi!!!
      Byłam kiedyś w Castoramie na zakupach i zadzwonił tel. Odebrałam bo czemu by nie i.. zaczęło się – Pan namawiał mnie do podpisania umowy z danym operatorem (kończyła mi się umowa), słucham i w międzyczasie mówię, że jestem w sklepie i nie mam czasu na rozmowę. I myślicie że to coś dało?? NIC A NIC!! Facet dalej swoje, przez 10 minut nagabywał i nagabywał i.. nie miałam wyjścia powiedziałam „nie, dziękuję” i się rozłączyłam, póki zdążył coś odpowiedzieć. I to jest podejście do klienta? Dodam, że w trakcie rozmowy „facet” zrobił się całkiem nieprzyjemny, bo ciągle mówiłam „nie”. Więc pytam – jak tu być uprzejmym????

  19. To jest praca nasza … Nic dziwnego mamy zagadać do klienta tak by znalazł czas… A co do miejsce i godzina to nie jesteśmy wstanie wywróżyć z fusów co w danym momencie robicie i gdzie jesteście…
    Tak samo odwrocie kota ogonem i postawcie się w na naszym miejscu …
    Dzwonicie do znajomego co wczoraj miał imprezę , a wiadomo podpita osoba jest agresywna i odbiera telefon i ( zamiast cześć ) to z tekstem kur** jestem po imprezie i daj mi spokój i nie dzwoń i tak dalej … Byliście wstanie stwierdzić co dana osoba robiła wczoraj ?? To jest tak samo jak z nami nie wiemy czy czasem nie jesteście w pracy , śpicie czy np siedzicie a tronie rozmyśleń <— taki żart z tym tronem ;P , czy w sklepie jesteście…

  20. Siłą spokoju i nie oddawaniem pola łatwo wymęczyć kulturalnie w białych rękawiczkach większość telemarketerów. Starczy przejąc inicjatywę rozmowy, wprowadzając ją na własne tory, dokładnie tak jak napisałaś – odpowiadając choćby pytaniem na pytanie. Telemarketerzy jak tylko sprawa idzie nie po ich myśli zaczynają się skręcać i wić jak węgorz na uwięzi ;)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.