Bożonarodzeniowy Jarmark – Weihnachtsmarkt

Choć od dziecka mieszkam w miejscowości, która znajduje się raptem 10 kilometrów od granicy, do Niemiec jeżdżę tylko na zakupy i do tej pory słowo „Weihnachtsmarkt”  było tylko jednym ze słówek w podręczniku dotyczącym opisu niemieckich tradycji. Niemiecki jarmark kusił od lat. W tym roku połączyłam przyjemne z pożytecznym i, oprócz zakupów, udało mi się zobaczyć, jak przedświąteczny czas spędzają Niemcy. Oczarowałam się jarmarkiem i jestem pewna, że od teraz co roku będę na niego jeździć. Choć nie byłam w Berlinie, mam nadzieję, że jarmark w Cottbus równie dobrze odda nastrój Weihnachtsmarktu. A do Berlina na jarmark jeszcze kiedyś pojadę i relacja za kilka lat powinna ukazać się na blogu. Nie chciałabym też, żeby ktoś zarzucił mi od razu germanofilstwo, ale cóż – lubię Niemcy i nie ukrywam, że to z tym krajem wiążę swoją przyszłość. Słyszeliście kiedyś o niemieckim jarmarku, a może odwiedziliście jakiś lub polską wersję, coraz popularniejszą w wielu miastach?

Na jarmark ściągnęło wielu mieszkańców i turystów. Niemcy są krajem bogatszym niż Polska i właśnie różnice te widać najbardziej na tego typu wydarzeniach. Światełka były wszędzie, nocą jarmark był jeszcze bardziej magiczny.

Na jarmarku preferowane są tradycyjne wyroby, wiele było drewnianych ozdób choinkowych.

Nie obyło się bez szopki:

Niemieckie „Lebkuchen”, czyli pierniczki wyglądały zjawiskowo, a w powietrzu unosił się zapach przypraw korzennych:

Choć jeśli chodzi o walory estetyczne, to numerem jeden na Weihnachtsmarkt są jabłka w karmelu i czekoladzie. A ile kalorii… Lepiej o tym nie myśleć, przecież Boże Narodzenie jest (na szczęście) tylko raz w roku:

Większość ozdób wyglądała bardzo smakowicie.

Na jarmarku oprócz słodkości można też kupić kiełbaski w przeróżnej postaci, sporo było sklepów mięsnych, od których uciekałam (obecnie coraz bardziej zastanawiam się nad przejściem na wegetarianizm). Ciekawą formę miały zapachy do szafy:

Największą atrakcją lub też dla wielu gwarantem dobrej zabawy na mrozie jest Glühwein, czyli grzane wino. Jednak i tu łatwo dostrzec granice kulturalne. Polacy nie potrafią się bawić kulturalnie, a Niemcom wychodzi to według mnie o niebo lepiej.

I tak zbliżamy się do końca jarmarku. Świąteczna atmosfera, przeróżne zapachy (o tych koło „Metzgerei”, czyli „mięsnego” lepiej nie wspominać, za to koło pierników, jabłek i gofrów mmm…!), różna muzyka (niestety biesiada na polskim poziomie muzycznym). Ale czemu ja się dziwię. Najbardziej satysfakcjonowałyby mnie przecież utwory Arctic Monkeys, a nie śpiewające koło gospodyń…

Po Open’erze jestem wielką fanką diabelskich młynów. Koło było i w Cottbus, piękne, jednak kolejka była tak ogromna, a czasu miałam mało, zważywszy na fakt, że obok znajdował się H&M, więc mogłam jedynie zachwycić się widokiem z daleka:

I tak wracamy do Polski. Przygotowania do Świąt u mnie idą pełną parą. Moja mama upiekła już cztery ciasta i babeczki. A ja kroję. Od wczoraj. Wszystko, co nadaje się do krojenia. I dzisiaj stałam też w gigantycznych kolejkach w marketach.

Wszystkim, którzy nie znali triku z goździkami wbitymi w pomarańczę, polecam to rozwiązanie. Zapach jest na prawdę świąteczny!

Choinka ubrana, ale z powodu braku śniegu i tak nie odczuwam tej świątecznej magii. Choinka sztuczna, czego trochę żałuję. Ale ratują ją trochę szydełkowe aniołki:

A teraz nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam zdrowych i rodzinnych Świąt! A wszystkim dziewczynom, żeby – nie oszukujmy się – poszło w cycki! :)

16 Komentarze

  1. Kilka razy byłam na jarmarku po niemieckiej stronie Zgorzelca i wszystko wyglądało bardzo podobnie jak na Twoich zdjęciach :) Kramy, stoiska, jedzenie, zapachy, światełka – robiło wrażenie. Szkoda w sumie, że u nas nie ma takiej tradycji.

    A co do komentarza u mnie, to dzisiaj właśnie zmęczyłam „Szewców”… Masz rację – to jakieś jaja, a nie lektura :D Albo my nie znamy się na sztuce!

    Fajnie, że wróciłaś. Wesołych świąt, kochana!

  2. Jakaś magia towarzyszy tym świątecznym jarmarkom. Lubię je. Tak po prostu chodzić i podziwiać wszystkie te cudeńka.

    Spokojnych i radosnych Świąt, spędzonych w gronie najbliższych
    oraz sporo pomyślności
    w nadchodzącym Nowym Roku.

    Pozdrawiam

  3. Dawno temu byłam na takim niemieckim jarmarku bożonarodzeniowym i też bardzo mi się podobało. Nigdy jednak, podobnie jak Ty, nie byłam w Berlinie, a chciałabym bardzo, bo podobno tam jarmark jest przepiękny. Może kiedyś się uda. :)
    Spokojnych świąt życzę. :)

  4. Uwielbiam świąteczne Jarmarki! :) Mają niesamowity klimat!

    P.S. Zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia a w Nowym Roku dużo weny i płodności twórczej! ;-)

  5. Fascynacja kulturą i tradycją innego kraju wcale nie oznacza tego, że porzucamy własne tradycje :) Twój wpis bardzo mnie zachęcił do poczytania więcej na ten temat, strasznie lubię tego typu rzeczy, jarmarki, zabytki i festyny kulturowe :)
    Co do mojego wpisu… widzisz pierwszej takiej prawdziwej miłości nie można zastąpić oglądając się za innymi facetami. Ale jakoś sobie poradzę. Chyba.
    Pozdrawiam i życzę wesołych świąt :*

  6. Dziękuję za życzenia, Tobie również życzę wszystkiego dobrego ;) Tak, masz rację, byle, żeby poszło w cycki, bo nie darmo ćwiczyłyśmy z Chodakowską :) Pozdrawiam!

  7. Dziękuje za życzenia! Mam nadzieje, że pójdzie w cycki, bo gdzieś indziej to raczej niewskazane :D
    A Tobie życzę spełnienia wszystkich marzeń, bo to najważniejsze! ;)

  8. Zawsze marzyłam żeby pojechać na ten jarmark do Berlina, choć z Niemcami wiele wspólnego nie mam. jakieś 4 lata temu zobaczyłam zdjęcia z tego wydarzenia i zakochałam się po prostu… Mam nadzieję, że kiedyś mi się uda spełnić marzenie ;)

  9. oo, jak fajnie masz :D też bym chciała mieszkać tak blisko granicy i jeździć na takie jarmarki :D u mnie w pobliżu nie dzieje się nic fajnego, poza tym jakoś ostatnio nawet czasu nie ma. Dziękuję za życzenia i Tobie również życzę Wesołych Świąt :))

  10. Kochana oczywiście, że Ci wypaczam tą nieobecność :) Fajnie, że udało Ci się być na tym jarmarku. Ja zawszę chciałam pojechać i zobaczyć, jednak jeszcze nigdy nie miałam okazji. Mam jednak nadzieję, że w niedalekiej przyszłości mi się uda, bo Twoje zdjęcia z tego miejsca sprawiają, że chce się tam pojechać.
    Buziaczki :*

  11. Świetnie, że miałaś taką okazję odwiedzić Jarmark u sąsiadów.A tak na marginesie ładny ten szydełkowy aniołek. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.